Siódemeczka dedykowana Beuil i Kathy
~*~
Z tyłu
rozległ się pisk opon. Mocne uderzenie sprawiło, że odruchowo krzyknęłam.
Gwałtownie wcisnęłam hamulec, a poduszka powietrzna rozdęła się jak meduza.
Szorstka tkanina podrapała mi nos i policzki, a głową uderzyłam o zagłówek.
Jęknęłam, zaparło mi dech w piersiach. Wszystkie moje mięśnie się napięły.
Szarpnęłam za klamkę zapominając, że mam zapięty pas. Podniosłam stopę z hamulca, więc samochód potoczył się naprzód. Zaciągnęłam szybko ręczny. Wyłączyłam silnik i zaczęłam szarpać rękoma pod kurczącą się poduszką powietrzną. Rozpaczliwie pragnęłam się uwolnić.
Ktoś stał obok samochodu i zaglądał do środka. Podniosłam wzrok…
- Federico? – wyszeptałam odruchowo.
Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że to Casal spowoduje mój pierwszy w życiu wypadek. Zdałam egzamin za pierwszym razem, choć trudno było znaleźć mało wymagającego instruktora.
- Mógłbyś mi pomóc! – krzyknęłam i spojrzałam się na niego z wyrzutem.
-No już, już. Nie denerwuj się tak – zaśmiał się.
- Jak mam się nie denerwować skoro wjechałeś w mój samochód? – odparłam ze zdenerwowaniem – Dam sobie radę sama – dodałam i zaczęłam plan pt. ‘wydostać się z auta’. Wszystko wychodziło mi z trudem, a Włoch patrzył na mnie z rozbawieniem – Ciekawe, co powiem mamie – bełkotałam pod nosem.
- Ja się tym zajmę – odparł i uciszył się na chwilę – Przepraszam, zagapiłem się.
- Zagapiłeś się? Zagapiłeś!? – machałam rękoma jak poparzona – Myślałam, że na tym świecie chociaż osiemdziesiąt procent kierowców zwraca uwagę na znaki i zna przepisy ruchu drogowego.
- W takim razie ja jestem w tych dwudziestu pozostałych procentach – zaśmiał się. Jego uroczy uśmiech przegnał moje zdenerwowanie. Jak zaczarowana lekko uśmiechnęłam się do Federico.
Zaraz, zaraz! Ludmiła, co ty wyprawiasz. Ten pociągający chłopak, który jest Twoim przyjacielem właśnie rozbił Ci Twoje nowiutkie autko.
- Płacisz za wszystko – rzuciłam. Nie będę dla niego miła – pomyślałam.
Chłopak przybliżył się do mnie. Stał bardzo blisko zupełnie bez powodu, liczyłam na to, że się cofnie. Nie zrobił tego. Czułam jego oddech na swoim czole. Przechylił głowę na bok, wpatrując się we mnie, jakby studiował moją twarz uważniej, niż ja uczyłam się do sprawdzianów. Zamrugał kilka razy i ponownie się do mnie uśmiechnął. Zadrżałam. Ta cała sytuacja była bez sensu.
- Jasne, skarbie – odpowiedział i dotknął dłonią mojego gorącego policzka. Szybko jednak obudziłam się z transu i odepchnęłam rękę Włocha. Spojrzałam się na niego z wyrzutem i pokręciłam głową z dezaprobatą.
Szarpnęłam za klamkę zapominając, że mam zapięty pas. Podniosłam stopę z hamulca, więc samochód potoczył się naprzód. Zaciągnęłam szybko ręczny. Wyłączyłam silnik i zaczęłam szarpać rękoma pod kurczącą się poduszką powietrzną. Rozpaczliwie pragnęłam się uwolnić.
Ktoś stał obok samochodu i zaglądał do środka. Podniosłam wzrok…
- Federico? – wyszeptałam odruchowo.
Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że to Casal spowoduje mój pierwszy w życiu wypadek. Zdałam egzamin za pierwszym razem, choć trudno było znaleźć mało wymagającego instruktora.
- Mógłbyś mi pomóc! – krzyknęłam i spojrzałam się na niego z wyrzutem.
-No już, już. Nie denerwuj się tak – zaśmiał się.
- Jak mam się nie denerwować skoro wjechałeś w mój samochód? – odparłam ze zdenerwowaniem – Dam sobie radę sama – dodałam i zaczęłam plan pt. ‘wydostać się z auta’. Wszystko wychodziło mi z trudem, a Włoch patrzył na mnie z rozbawieniem – Ciekawe, co powiem mamie – bełkotałam pod nosem.
- Ja się tym zajmę – odparł i uciszył się na chwilę – Przepraszam, zagapiłem się.
- Zagapiłeś się? Zagapiłeś!? – machałam rękoma jak poparzona – Myślałam, że na tym świecie chociaż osiemdziesiąt procent kierowców zwraca uwagę na znaki i zna przepisy ruchu drogowego.
- W takim razie ja jestem w tych dwudziestu pozostałych procentach – zaśmiał się. Jego uroczy uśmiech przegnał moje zdenerwowanie. Jak zaczarowana lekko uśmiechnęłam się do Federico.
Zaraz, zaraz! Ludmiła, co ty wyprawiasz. Ten pociągający chłopak, który jest Twoim przyjacielem właśnie rozbił Ci Twoje nowiutkie autko.
- Płacisz za wszystko – rzuciłam. Nie będę dla niego miła – pomyślałam.
Chłopak przybliżył się do mnie. Stał bardzo blisko zupełnie bez powodu, liczyłam na to, że się cofnie. Nie zrobił tego. Czułam jego oddech na swoim czole. Przechylił głowę na bok, wpatrując się we mnie, jakby studiował moją twarz uważniej, niż ja uczyłam się do sprawdzianów. Zamrugał kilka razy i ponownie się do mnie uśmiechnął. Zadrżałam. Ta cała sytuacja była bez sensu.
- Jasne, skarbie – odpowiedział i dotknął dłonią mojego gorącego policzka. Szybko jednak obudziłam się z transu i odepchnęłam rękę Włocha. Spojrzałam się na niego z wyrzutem i pokręciłam głową z dezaprobatą.
Wróciłam
do domu późnego wieczoru. Moja mama już dowiedziała się o całej sprawie i o
dziwo nie dostałam żadnej kary. Myślę, że nie chciała po prostu robić scen przy
Violetcie. Nie była idealną matką, ale nie mogę też na nią narzekać. Zabrała
mnie od mojego ojca, choć był mi bardzo bliski. Trochę zepsuła mi dzieciństwo
przeprowadzając się do Buenos Aires, ale nie mam jej tego za złe. Też chciała
mieć trochę życia bez nerwów.
- Już jestem – oznajmiłam, gdy weszłam do domu. Z góry dobiegały różne odgłosy, przeważnie śmiech i piski. Moja rodzicielka prawdopodobnie została dzisiaj dłużej w pracy. Inaczej uciszyłaby tą zgraje niedorozwiniętych ludzi – zaśmiałam się sama do siebie.
Weszłam po schodach na piętro.
- Już jestem – oznajmiłam, gdy weszłam do domu. Z góry dobiegały różne odgłosy, przeważnie śmiech i piski. Moja rodzicielka prawdopodobnie została dzisiaj dłużej w pracy. Inaczej uciszyłaby tą zgraje niedorozwiniętych ludzi – zaśmiałam się sama do siebie.
Weszłam po schodach na piętro.

- Leon, przestań! – usłyszałam zza drzwi. Nacisnęłam na klamkę i po chwili mogłam patrzeć na leżącego Leona i siedzącą na nim Violettę. Chrząknęłam i oparłam rękę na biodrze.
- To może jednak nie będę Wam przeszkadzać… - powiedziałam niepewnie i opuściłam pomieszczenie. Skierowałam się do łazienki, w której rozebrałam się do naga. Odkręciłam kurek z czerwoną kropką, aby napuścić do wanny gorącej wody. Dolałam do cieczy płyn do kąpieli o migdałowym zapachu. Po chwili zanurzyłam swoje ciało po szyję i obmywałam swoje ręce pianą. Po dniu pełnych wrażeń mogłam się zrelaksować. Przymknęłam oczy i rozkoszowałam się chwilą.
Usłyszałam
szum wody. Oznaczało to, że Ferro poszła się kąpać, jak co wieczór. Zerknęłam
na Verdasa. Nasze spojrzenia skrzyżowały się, więc szybko odwróciłam wzrok. To
niemożliwe, że do dzisiaj jestem w nim tak strasznie zakochana. Wiem, że
obiecaliśmy sobie przyjaźń, ale ja nie umiem trzymać go na dystans.
Usiadłam przy laptopie. Wydawane dźwięki przez gitarę, na której brzdąkał Leon dawały miły nastrój. Zalogowałam się na stronę Studia i od razu, pierwsza w oczy rzuciła mi się ocena z zadania domowego nad którym głowiłam się godzinami. Tak! Pięć – pomyślałam.
Otworzyłam zakładkę z ofertą kursów kształcących w kierunku muzycznym. Za bardzo wysoki poziom wiedzy można otrzymać tysiąc peso. Całkiem dobra propozycja.
- Leon, podejdź – posłałam mu uśmiech i poprosiłam do siebie ruchem ręki.
- Hm? – podszedł do mnie i pochylił się nad ekranem. Położył swoją rękę na moich plecach, co wywołało u mnie przyjemny dreszcz.
Usiadłam przy laptopie. Wydawane dźwięki przez gitarę, na której brzdąkał Leon dawały miły nastrój. Zalogowałam się na stronę Studia i od razu, pierwsza w oczy rzuciła mi się ocena z zadania domowego nad którym głowiłam się godzinami. Tak! Pięć – pomyślałam.
Otworzyłam zakładkę z ofertą kursów kształcących w kierunku muzycznym. Za bardzo wysoki poziom wiedzy można otrzymać tysiąc peso. Całkiem dobra propozycja.
- Leon, podejdź – posłałam mu uśmiech i poprosiłam do siebie ruchem ręki.
- Hm? – podszedł do mnie i pochylił się nad ekranem. Położył swoją rękę na moich plecach, co wywołało u mnie przyjemny dreszcz.
***
Witajcie kochani!
Na wstępie zacznę od tego, że nie jestem bardzo zadowolona z tego rozdziału i...
Muszę Was niestety zasmucić. W niedzielę wyjeżdżam w góry, więc ósemka pojawi się prawdopodobnie po trzynastym (piątek). Podsyłajcie mi pomysły na dalsze losy bohaterów!
~~
Jeżeli kochana D. Comello wyrobi się, to najpóźniej w sobotę na blogu będzie widniał nowy szablon :)
To tyle.
Besos,
Aleks :*
Muszę Was niestety zasmucić. W niedzielę wyjeżdżam w góry, więc ósemka pojawi się prawdopodobnie po trzynastym (piątek). Podsyłajcie mi pomysły na dalsze losy bohaterów!
~~
Jeżeli kochana D. Comello wyrobi się, to najpóźniej w sobotę na blogu będzie widniał nowy szablon :)
To tyle.
Besos,
Aleks :*

