sobota, 17 maja 2014

Rozdział #3



Włóczyłam się po mieście bez celu.
O, patrzcie! To córka tego słynnego milionera Germana Castillo – takie głosy słyszałam za swoimi plecami. Ludzie wytykali mnie palcami, bo taka „osobistość” nie może przecież chodzić po mieście bez ochrony, z rozmazanym makijażem, ze smutkiem wymalowanym na twarzy, w prostych ciuchach. To przecież takie oczywiste… ;-;
Moje życie stało się bez sensu. Zawsze próbowałam iść dalej, nie poddawać się, ale to wszystko mnie już przerasta.
Wróciłam do domu i przebrałam się w inne ciuchy. Założyłam czarną bluzę, aby nikt mnie nie rozpoznał, zaciągnęłam kaptur na głowę, schowałam swojego iphone’a do kieszeni i wyszłam z mieszkania.
Bardzo długo chodziłam bez celu. Zauważyłam kiosk – wstąpiłam do niego. Czemu by nie spróbować? – pomyślałam.
- Poproszę cienkie, mentolowe – powiedziałam do ekspedientki.
- Masz ukończone 18 lat?
- Tak – musiałam skłamać.
- Poproszę dowód.
- Nie mam przy sobie.
- W takim razie nie mogę Ci sprzedać papierosów.
Bez zastanowienia wyszłam z kiosku i szłam gdzieś przed siebie.
- Ej, młoda! – usłyszałam krzyki z tyłu, odwróciłam się – Tobie też nie chciała sprzedać?
Zobaczyłam dziewczynę w swoim wieku. Miała długie blond włosy i bladą twarz.
- Ta… - odpowiedziałam.
- Czemu chcesz palić?
- Nie Twój interes – odpowiedziałam obojętnie.
- Ej, weź…. Jestem Kathy – powiedziała i wyciągnęła do mnie rękę.
- Violetta – uścisnęłam jej dłoń.
- Problemy w domu czy w szkole?
- To i to.
- Mam tak samo. Ej, zaraz… Czy ty nie jesteś przypadkiem córką tego milionera Castillo?
- Tak. Weź mi tylko o tym nie przypominaj.
- Jest, aż tak źle?
- Nawet nie wiesz jak.
Przez dłuższy czas rozmawiałyśmy o swoim życiu. Kathy ma bardzo podobny problem, jak ja. Jej rodzice interesują się tylko pracą, chłopak, w którym jest zakochana wyznał jej miłość, a później całował się z inną.
- Chodź – powiedziała i zaczęła mnie ciągnąć za rękę.
- Gdzie?
- Do mojej miejscówki. Przesiadują tam czasami goście z liceum, ale to nic.
- Czyli to nie tylko Twoja miejscówka…
- Była moja, ale oni tam wtargnęli bez powodu. W sumie dla mnie to plus, bo mają szlugi.
- Od kiedy palisz?
- Od jakiegoś miesiąca. Normalnie nigdy bym tego nie zrobiła, ale sama wiesz jakie jest moje życie.
- Tak, mam to samo.
Po kilu minutach doszłyśmy do małego osiedla. Wyglądało na strasznie stare i zaniedbane. Kathy prowadziła nas między wąziutkimi uliczkami, aż wreszcie doszłyśmy. Za wielką, rozpadającą się już kamienicą stało dwóch gości.
- O widzę, że mamy nową towarzyszkę – odezwał się jeden.
- Zamknij się. Przyszłam tylko po towar.
- Ile?
- Jak na razie 4.
- 90 peso.
Blondynka podała chłopakowi wyznaczoną cenę i otrzymała cztery paczki papierosów.
- Dzięki – schowała je do swojego plecaka – Chodź, zbieramy się – powiedziała do mnie i ruszyłyśmy.
- Fajnych masz kolegów – powiedziałam z sarkazmem.
- To nie są moi koledzy. Jak mi nudno, to tu przychodzę. No i dla towaru.
- Zapytam prosto z mostu. Ćpasz?
- Nie! Coś ty. Aż tak mnie jeszcze nie porąbało.
- Spoko…
- A tak w ogóle to trzymaj – podała mi dwie paczki.
- Muszę Ci oddać kasę.
- Nie trzeba.
- Ale…
- Przyjaźnimy się, tak?
- Tak.
- No i masz odpowiedź.
Wyjęłam z paczki papierosa i zapaliłam. Poczułam się lepiej. A może jednak gorzej?


~*~
- Młoda wymienimy się numerami?
- Ta, daj komórkę.
Po chwili wbijałam już swój numer na iphone’a Kathy, a ona na mój.
- To, co. Spotkamy się jutro?
- Jasne… Wiesz gdzie jest Szkoła 83? Dawniej Studio.
- Tak. Mój brat się tam uczył.
- Przyjdziesz tam jutro o 14? Kończę akurat zajęcia.
- Dobra, jak kończę 13:30. Będę na Ciebie czekała przed wejściem.
- Spoko, to narka – odparłam i ruszyłam do domu.
~*~
Obudziło mnie brzęczenie budzika. Yh… dzisiaj wraca tata z Jade. Muszę gdzieś schować papierosy, żeby się nie skapnęli. Po ich ukryciu zjadłam śniadanie, umyłam i ubrałam się trochę inaczej niż zwykle. Skąd ja mam takie ciuchy? Mniejsza… A właśnie muszę się wybrać na zakupy. Może Kathy ze mną pójdzie? Wyjęłam ze swojej skarbonki 1500 peso (350 zł) i włożyłam do kieszeni w moim plecaku.  
W drodze do szkoły zauważyłam chłopaków. Zaczęłam iść szybciej, żeby żaden z nich mnie nie zauważył. Gdy weszłam do szkoły uspokoiłam się trochę. Odłożyłam rzeczy do szafki i wzięłam potrzebne mi książki.
Czułam na sobie wzrok uczniów i nauczycieli. Niestety, ale potrzebna mi była taka zmiana. Po woli weszłam do klasy i zajęłam miejsce na końcu pod ścianą. Nauczycielka zaczęła coś mówić, ale ja nie zwracałam na to uwagi. Poczułam wibracje mojego telefonu. Delikatnie wyciągnęłam go z kieszeni moich spodni. Dostałam sms’a od Kathy.
K: Co tam Violu?
V: Jestem teraz na matmie i profesorka strasznie przynudza.
K: Ja mam teraz chemie ;)
V: Kathy, pójdziemy razem do centrum handlowego? ;3
K: Jasne. Też miałam taki plan.
- Castillo! Co ty robisz? Oddawaj mi tą komórkę.
- Już, już… - przewróciłam oczami i podałam nauczycielce urządzenie.
- Odbierzesz ją po zajęciach w sekretariacie.
- Mhm…
Reszta lekcji ciągnęła się i ciągnęła. Z dziewczynami w ogóle nie rozmawiałam. To było okropne. I to, że dostałam jedynkę z historii też. Pewnie dostanę w domu opieprz.
Skierowałam się do sekretariatu w celu odebrania mojej komórki.
- Dzień dobry. Przyszłam po telefon.
- Poproszę nazwisko.
- Castillo.
- Castillo… Proszę. Mam nadzieję, że więcej nie będziesz musiała odbierać u mnie tego urządzenia. Taka porządna dziewczyna jak ty…
- Ta... Do widzenia.
Gdy tylko wyszłam przed budynek zapaliłam papierosa. Po chwili zauważyłam blondynkę. Podeszłam do niej.
- Hej.
- O, cześć – przywitałyśmy się buziakiem w policzek.
- To, co idziemy?
- Ok, chodźmy.
Zamówiłyśmy sobie taxi i za kilka minut byłyśmy już w centrum handlowym.
~*~
- Dziewczyny… Ja mam jakieś zwidy, czy to była Violetta?
- Tak, to ona…
- Szkoda mi jej…
- Zmieniła się o 180 stopni i to w jeden dzień – powiedziała Fran.
- To nasza wina – odparła ze smutkiem Ludmiła.
- Nie. To wina Leona.
- Zgadzam się z Naty – poparła mnie Camila.
- Idę do niego.
- Nie, Natalia pogorszysz tylko sprawę!
Nie słuchałam już ich i ruszyłam w stronę chłopaków.
- León! Chodź no tu.
- Co chcesz?
- Co zrobiłeś Violi?
- Ja? Nic.
- A kto się całował z gwiazdeczką szkoły?
- To ona mnie pocałowała.
- Nie wiem czy mogę Ci wierzyć.
- Możesz. Błagam porozmawiaj z Violettą. Wczoraj powiedziała, że coś do mnie czuje. Zależy mi na niej.
- Człowieku, czy ty widziałeś jak ona wygląda? To wszystko Twoja wina.
- To wy się wczoraj z nią posprzeczałyście.
- Ale ona cierpi przez Ciebie. Zobacz, już znalazła sobie nową przyjaciółeczkę. Jeszcze do tego pali… Wiesz jaką ona ma sytuację w domu. Jak zacznie brać narkotyki?
- Violetta nie jest, aż tak naiwna.
- Nie wiem, co o tym myśleć…
- Musimy coś zrobić.
- Tylko co?


---
Rozdział jak obiecałam dłuższy :)
Violetta trochę zeszła na psy... :/ Ja wiem, pomyślicie, że już wszystko zwaliłam i Viola taka zostanie, ale nie. W rozdziale 4 lub 5 coś się wydarzy, a potem trochę zacznie się układać w jej życiu. Nie powiem Wam, co stanie się dalej ;)
Wstawiłam ankietę. Czy chcecie, żeby Violetta była zakochana w Leonie czy w kimś innym. Oczywiście to jest blog o Leonettcie i z Leonem będzie na pewno, ale na ten moment kogo ma wybrać. Głosujcie ;3
Z mojej strony to na razie wszystko. Miłego weekendu :>
Ola :**


LBA 4

Zostałam nominowana przez Vicki Verdas z bloga: http://leonettaandnaxi.blogspot.com
Pytania:
1.Jak masz na imię ?
2.Ile masz lat ?
3. W jakim województwie mieszkasz ?
4.Dlaczego zaczęłaś pisać bloga ?
5. Jorge vs Ruggero
6. Leonetta vs Fedemiła
7.Ulubiona postać męska z Violetty ?
8.Ulubiona postać żeńska z Violetty ?
9.Ulubiona gwiazda
10. Byłaś na koncercie Violetta Koncert w kinie ?
11. Ulubione danie
Odpowiedzi:
1. Ola :)
2. W czerwcu kończę 14
3. W łódzkim
4. Zaczęłam pisać bloga, ponieważ gdy zaczęłam czytać opowiadania innych bloggerek wkręciło mnie to i postanowiłam sama spróbować :3
5. Jorge <33
6. Leonetta :*
7. León
8. Ludmiła
9. Nie mam jednej ulubionej gwiazdy... Wiem, na pewno, że wszyscy aktorzy z Violetty, Selena Gomez, Miley Cyrus, Cher Lloyd, Demi Lovato, Emily Osment.
10. Tak :)
11. Nie wiem... Kurczak po hawajsku xD

Nie nominuję, żadnego bloga, ponieważ nie mam czasu :( Lecę pisać 3 rozdział :3

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział #2



Leżałam na łóżku w moim pokoju. Zegarek wskazywał godzinę 2:15 w nocy. Po moich policzkach spływały cały czas gorzkie łzy. Dlaczego mnie okłamał? – pytałam się w myślach. Przyjaciele raczej mówią sobie, z kim są w związku.
Nie wiem czemu, ale czuję się zdradzona. Chociaż nie był moim chłopakiem, ani nikim bliższym. Może dlatego, że łączyła nas mocna więź?
Zawsze są pytania, na które nie ma odpowiedzi…
Niechętnie podniosłam się i ruszyłam do łazienki. Zmyłam rozmazany makijaż i uczesałam włosy. Założyłam swoje różowe puchate kapcie i zeszłam na dół. Gdy znalazłam się już w kuchni nalałam sobie do szklanki coli i wrzuciłam kilka kostek lodu. Zimny napój trochę mnie otrząsnął. Wróciłam do pokoju i wzięłam się za odrabianie angielskiego. W pewnym momencie zasnęłam.
~*~
Obudziłam się z wielkim bólem pleców. No tak… Spałam na połowie biurka. Postanowiłam nie przejmować się tym, co zobaczyłam wczoraj.
Wzięłam prysznic, założyłam nowe, czyste ubranie i spakowałam plecak. Zeszłam na dół. Na blacie kuchennym leżała kartka.
Violu,
Pojechaliśmy z Jade na 2 dni do Europy.
Nie będę dzwonił.
Do zobaczenia,
Tata
Na reszcie! Chociaż dwa dni bez ich ciągłego ględzenia.
Zjadłam kanapkę i już miałam odkładać talerz, gdy usłyszałam dzwonek. Pośpiesznie ruszyłam do drzwi. Kiedy je otworzyłam ujrzałam swoją przyjaciółkę – Naty.
- Hej Violu. Idziesz ze mną do szkoły?
- Jasne, chodź – zarzuciłam plecak na ramię i zakluczyłam drzwi.
- Słyszałam, że nie spotkałaś się z Leonem…
- Tak – powiedziałam ledwo hamując łzy.
- Coś się stało, że tak szybko wróciłaś do domu?
- No właśnie, o to chodzi, że… Widziałam jak Jessie całuje się z Leonem.
- Jak to? (cisza) Przepraszam Violu, nie wiedziałam.
- Nie musisz przepraszać.
- Wiedziałaś, że chodzi z Jessie?
- Nie, i właśnie to jest najgorsze w tym wszystkim. Oszukał mnie. Myślałam, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i wszystko sobie mówimy, ale widocznie jest inaczej.
- A nie sądzisz, że Jessie chciała Cię usunąć?
- Co?
- Jessie jest gwiazdką szkoły, czego się spodziewałaś. Wszystkie dziewczyny lecą na Leona, a ty byłaś jej konkurencją.
- Nie sądzę.
- Pomyśl o tym.
Resztę drogi przebyłyśmy w ciszy. Cały czas rozmyślałam na tym, czy Natalia ma rację.
Przez wszystkie lekcje omijałam Leona szerokim łukiem. Nawet przesiadłam się do innej ławki. Rozmawiałam już kilka razy dziewczynami. Wszystkie są zdania Naty. Mam dylemat. Wszystkie postanowiłyśmy, że po lekcjach pogramy w siatkówkę. I tak uczyniłyśmy. Ale najgorsze było to, że chłopcy grali obok w piłkę.
W ogóle nie mogłam się skupić.
W pewnym momencie zobaczyłam jak Leon zdejmuje koszulkę. Aż oczy mi się zaświeciły. Ale ta chwila nie mogła trwać wiecznie, bo dostałam piłką.
- Violka! Mogłabyś raz się skupić?
- Przepraszam…
- Cały czas masz jakiś problem – wybuchła Camila.
- Właśnie! Mogłabyś się trochę wyluzować.
- Nienawidzę Was! – krzyknęłam, zabrałam swoje rzeczy i skierowałam się do budynku szkoły.
- Violetta! – usłyszałam Jego głos. Tylko się nie zatrzymuj, tylko się nie zatrzymuj – Violetta poczekaj – złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie – To, co wczoraj widziałaś… Ja tego nie chciałem.
- Nie obchodzi mnie to.
- To dlaczego uciekłaś?
- Nie wiem... León zostaw mnie w spokoju.
- Nie dam Ci spokoju, dopóki mi nie odpowiesz. Dlaczego uciekłaś? Przecież nie byłem Twoim chłopakiem, nie zdradziłem Cie.
- Ty nadal nic nie rozumiesz?
- Nie…?
- Trzymałam to w sobie od dziesięciu lat i teraz chyba nadeszła już pora wyznać prawdę…
- O co Ci chodzi?
- Podobasz mi się! O to mi chodzi! Odkąd Cię znam jestem w Tobie zakochana, ale nie miałam odwagi się przyznać. Przepraszam, tego nie było. Zapomnij – powiedziałam i uciekłam.

---
Rozdział na szybko. Krótki - wiem. Muszę się uczyć do sprawdzianu z przyrody :(
Nic więcej nie mogę napisać ze względu na brak czasu. I'm sorry :'c
Blogi zwycięzców:
http://leonettaleonyviolettta.blogspot.com/
http://violettameganleon.blogspot.com/
Besos,
Ola :**

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział #1


Obudziły mnie promyki słońca przedzierające się przez rolety w moim pokoju. Lekko otworzyłam oczy i wstałam do pozycji siedzącej. Usłyszałam jak ktoś wbiega po schodach. Po chwili drzwi od mojego pokoju się otworzyły. Do pokoju wpadła zła Fran.
- Violetto Castillo! Co ty sobie wyobrażasz!? Dzisiaj dzień szkoły! Zaraz spóźnimy się na występ!
- Jak to? Która jest godzina?
- Ósma piętnaście.
- Co!? I nawet do mnie nie zadzwoniłaś? – szybko zerwałam się z łóżka i rozpoczęłam poszukiwania odpowiedniego stroju na dziś.
- Dzwoniłam do Ciebie kilka razy, ale nie raczyłaś oczywiście odebrać!
- Dobra Fran, nie złość się już tak. Przepraszam.
- Spoko…
- Pomóż mi coś wybrać! Muszę wyglądać powalająco dla Leona… Nie!
- Słyszałam! Słyszałam!
- Fran, błagam nie mów Mu.
- Dobra nie powiem. Ale to ostatni raz, kiedy się powstrzymuję.
- Dziękuję – przytuliłam przyjaciółkę.
Po chwili wybrałam dla siebie miętową sukienkę. Do tego założyłam jeansową kurtkę i conversy. Wzięłam swojego iphone’a, założyłam plecak i zeszłam z Fran na dół.
- Violu może zjesz? – zapytał mnie tata.
- Nie, muszę lecieć do szkoły.
Po kilku minutach biegu byłyśmy pod szkołą.
- Violu, zaraz się zacznie. Szybko!
Wbiegłyśmy do szkoły jak dwie wariatki. Fran przypadkowo wpadła na profesorkę. Wyjąkała ciche przepraszam i pobiegła za mną. Po chwili zaczęłyśmy się śmiać jak opętane, ale po chwili się opanowałyśmy i weszłyśmy do szatni, gdzie były już gotowe dziewczyny.
- No nareszcie! – krzyknęła Naty – Dłużej się nie dało?
- Przepraszam… Zaspałam i Fran przyszła mnie obudzić.
- Ok. To my zaczekamy na Was na korytarzu.
Szybko przebrałam się w to. Wszystkie byłyśmy ubrane identycznie.
Po chwili cała nasza 5 była na wielkiej sali. Gdy tylko weszłyśmy wszystkie oczy skierowały się na nas. Poszłyśmy za scenę i czekałyśmy na swoją kolej. Nie czekałyśmy w ogóle, bo od razu usłyszałyśmy nazwę naszego zespołu.
Zatańczyłyśmy i zeszłyśmy ze sceny uśmiechnięte.
- Nie myślałam, że układ nam tak dobrze wyjdzie – powiedziała pełna radości Camila.
- Dziewczyny, jeszcze piosenka przed nami – uprzedziłam.
- Spokojnie, damy radę.
Pobiegłyśmy znowu do szatni się przebrać. Poszłyśmy jeszcze do sali muzycznej po nasze instrumenty.
- Która ma klucz? – zapytałam.
- Ludmiła go miała! – krzyknęła Fran.
- Ja go oddałam Naty!
- Nie prawda! Przecież położyłaś go na parapecie!
- Ale ty go miałaś wziąć!
- Dobra! Koniec! – wkurzyłam się – Wy, obie wracacie się teraz po klucz, tylko biegiem. Za pięć minut wychodzimy!
- Ok, idziemy go poszukać.
Czułam się jak bym była jedyna dorosła w tym gronie. Wszystkie zachowywały się jak małe dzieci. Biegały i krzyczały. Ja tylko chce, żeby wszystko wyszło perfekcyjnie.
- Ile one mogą szukać tego durnego klucza!? – wybuchła Camila.
- Już od dobrych 4 minut ich nie ma! Spóźnimy się na bank…
- Jesteśmy! – krzyknęła Naty i otworzyła szybko drzwi.
Wpadłyśmy do pomieszczenia i każda zabrała coś innego.
Ja – głośniki i mikrofon, Fran – keyboard , Cami – stół dj’a, Ludmiła – gitarę elektryczną, Naty – bębny.
O mały włos nie pozabijałyśmy się na schodach. Boże, jakie to ciężkie!
- Dziewczyny! Co wy tu jeszcze robicie? Na scenę, już – popędzał nas Pablo.
- No przecież idziemy. To Viola się tak ociąga – powiedziała Ludmiła.
- Ja!? To sama sobie weź te głośniki i mikrofon! Proszę bardzo. Ja mogę wziąć gitarę.
- Nie. Ty to wzięłaś, teraz nieś!
- Dziewczyny! Na scenę!
A zapowiadało się tak miło.
Ustawiłyśmy instrumenty. Próbowałam zapomnieć, o tym, co się stało. Dopiero teraz zorientowałam się, że w pierwszym rzędzie siedzi León. Uśmiechnęłam się do niego i wzięłam głęboki oddech. Zabrzmiały pierwsze dźwięki...
W pewnym momencie spojrzałam się na Leona i utonęłam w jego oczach. Przestałam śpiewać. Na szczęście Ludmiła trochę mnie otrząsnęła. Ale wtopa…
*po występie, szatnia*
- Dziewczyny bardzo Was przepraszam, za to co się wydarzyło na…
- Ok. Wybaczamy. Po prostu odpłynęłaś na planetę León – powiedziała Fran.
- Violu, chciałam Cię przeprosić. To przez nerwy się na Ciebie zdenerwowałam. Tak już mam…
- Spoko Lu – uśmiechnęłam się.
Przebrałam się jako pierwsza. Skierowałam się do swojej szafki. Wyjęłam z niej książki do biologii. Zamknęłam szafkę. Kiedy odwróciłam się, wpadłam na kogoś, a był to León…
- H-h-hej – wyjąkałam.
- Cześć. Jak tam po występie?
- Dobrze… Wszystkie jesteśmy zadowolone.
- To super. Dasz się zaprosić po lekcjach na shake’a?
- Jasne – uśmiechnęłam się.
- To o 14 przed szkołą – puścił mi oczko i poszedł do chłopaków.
Właśnie za to go uwielbiam. Nie zadaje beznadziejnych pytań, zawsze umie poprawić humor, pocieszyć… Po prostu chodzący ideał.
- Violu z kim siedzisz na biologii? – zapytała mnie Cami.
- Z nikim.
- To może usiądziesz ze mną?
- Z chę… -
- Nie! Cami, siedzisz przecież ze mną. Prawda? – wpadła między nas Fran.
- Yyy… A no tak! Ale ze mnie gapa!
- Ok.
Dziewczyny odeszły, a ja usłyszałam tylko jeszcze od Cami: „Przecież dzisiaj jest pierwszy dzień szkoły. Już chcesz ich…”. O co chodzi?
*po lekcjach*
Na każdym przedmiocie siedziałam z Leonem, ponieważ wszyscy mieli już pary. Nie powiem, że nie jestem z tego powodu szczęśliwa.
- Dziękuję – powiedziałam podchodząc do przyjaciółek.
- Ale za co?
- Za to, że mogłam usiąść z Leonem – uśmiechnięta odeszłam.
Wyszłam przed szkołę. Miałam tam czekać na Leona. Zauważyłam go. Stał oparty o drzewo. Wyglądał tak… szarmancko. Miałam już do niego podejść, ale wyprzedziła mnie Jessie. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam. Ona go pocałowała.
Mina mi zrzedła. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Nie wiem dlaczego. Przecież nie jest moim chłopakiem. Gdy mnie zauważył, uciekłam.
Zamknęłam drzwi wejściowe z hukiem.
- Co jest Violka!? Ściany zaraz popękają! – krzyknęła Jade.
- Nie obchodzi mnie to.
- Płakałaś? Oh… jak mi przykro – powiedziała z sarkazmem.
- Mam Cię dosyć!
- Violetto jak ty się odnosisz do swojej przyszłej macochy? – zapytał ojciec.
- Przepraszam szanowna pani!
Pobiegłam po schodach do swojego pokoju i zamknęłam się na klucz. 

---
Rozdzialik trochę z opóźnieniem. Jak mówiłam nie będzie mnie od jutra do soboty. Mam nadzieję, że rozdział w niedzielę lub poniedziałek się pojawi.
Mam nadzieję, że początek nowej historii Wam się podoba.
Blogi zwycięzców konkursu:
http://leonettaleonyviolettta.blogspot.com/
http://violettameganleon.blogspot.com/
Okey... Nie przedłużam i idę sobie zgrać muzyczkę ;)
Besos,
Ola :**
Szablon by Katrina